Scrum czy Sram?

Jak powszechnie wiadomo jednym z najważniejszych wymogów jakie aktualnie trzeba spełnić aby dostać pracę w firmach typu JanuszSoft jest bycie niekompetentnym. Czasem jednak mimo, że nie posiadasz tej cennej umiejętności to zdarzy się, że kumpel ze studiów, z którym wypiliście nie jedną flaszkę i kiedyś nawet zorganizowaliście w akademiku zawody w zjeżdżaniu ze schodów na lodówkach zaproponuje Ci robotę w miejscu, w którym sam pracuje. Mimo, że prawdziwe firmy mają wymagania na stanowiska a nie szeptaną rekrutacje niczym z tajnego klubu dla szkolnych lizusów, którym wszyscy sikali do plecaków, to jednak taki kumpel to jak rodzina, a rodzinie się nie odmawia. Ostatecznie mówisz sobie „a chuj tam, będę mógł pracować godzinę dziennie a pozostałe siedem oglądać gołe baby na darmowym wifi” i zgadzasz się wcielić w szeregi tego objazdowego cyrku udającego software house. Alternatywnie poszedłeś po jajka i suchą krakowską, żeby wrzucić jakieś śniadanie na kaca ale pomyliłeś drzwi i zamiast wejść do osiedlowego spożywczego dostałeś robotę w IT. Teraz trochę głupio wyjść po tym jak Małgosia z sekretariatu nazwała dziecko Twoim imieniem, a syn kierownika poprosił żebyś był świadkiem na jego ślubie. I tak siedzisz, rozglądasz się po biurze i myślisz o twierdzeniu według, którego nieskończona liczba małp losowo wciskając klawisze przez nieskończenie długi czas jest w stanie napisać wszystkie dzieła Szekspira, a w podświadomości przechodzi Ci przez myśl, że wystarczyły by dwie małpy i 30 minut żeby zastąpić ten zwierzyniec jaki Cię otacza. Sytuacja staje się jeszcze bardziej poważniejsza kiedy to jakiś Czaro czy inny „handlowiec” w błyszczącym garniturze (który to pamięta jego studniówkę w 2011, a dodatkowo opuścił topkę polskiej mody rustykalnej w 2003 roku), z dumą, jaką ostatni raz widziałeś na jego twarzy 27 dni temu kiedy to po raz pierwszy i ostatni udało mu się nie osikać własnych butów i rąk podczas korzystania z pisuaru, obwieszcza, że od dzisiaj używać będziecie Srcuma i w ogóle będziecie Adzajlowi. Przecież o takich rzeczach w JanuszSoftach decydują wykwalifikowani eksperci (patrz pierwsze zdanie), dla których proces wytwarzania oprogramowania sprowadza się do: powiedz, co ma się pokazać na komuterku, komputerowiec siada i naciska te wystające prostokąty z literkami i już xD. Tu stajesz na rozstaju i wiesz, że powinieneś spierdalać, ale w sumie to ostatnio w tajemnicy założyłeś na tinderze konto Krzysiowi a teraz umawiasz mu randki na przystanku pod biurem na zmianę z laskami poniżej dwójki i męskimi dominatorami. Przystanek widać z okna obok Twojego biurka, a że Krzysio wraca do domu autobusem to trochę szkoda ominąć następne odcinki telenoweli o nieświadomym awanturniku i łamaczu serc. Z drugiej strony obawiasz się, że jak nie wyjdziesz teraz to już niedługo zniżysz się do poziomu ogółu, weźmiesz w dłoń fekalia i z uśmiechem wciśniesz je do gardła Czarowi.

Zostań, tu jest dużo miejsca dla Ciebie.

I zasadniczo to masz racje, najlepiej spierdalać, ale jeżeli jednak jesteś casualowym masochistą i nie chcesz zmieniać roboty, ale jednocześnie chcesz uniknąć incydentu z odchodami to pozostaje Ci jedno – zasiać ziarno rozsądku. No dobra zbijam się, rozsądek nie pomoże, ale jest inne rozwiązanie. Pamiętacie jak ludzie zaczęli pierdolić, że szczepionki robią z dzieci autystyków, homoseksualistów albo Poznaniaków? Pamiętacie kołczów, co pomogą zrozumieć kto Ci kurwa ukradł marzenia, albo rekinów biznesu wyjaśniających jak zarobić 100 tysięcy w jedną godzinę? Pamiętacie jak wtedy biomasa bez własnego zdania zaczynała to podchwytywać? A pamiętacie jak ogary zaczęły z nich bić bekę na potęgę, a biomasa jak to biomasa znowu podchwyciła tylko zmieniła front? Mieć rozsądek, zrozumieć argumenty, zapoznać się z faktami było za trudno, ale powtarzać śmieszkowanie już nie było ponad ich siły xD. Dlatego możesz wszystkim w firmie powysyłać linki do tego wpisu tylko pamiętaj o dopisku z humorkiem np. „ale beka”, „no nie mogę hehe”, „skisłem”. Ewentualnie opraw w czarna ramkę z demotywatorów i daj podpis „Każdy zna jakiegoś Janusza Scruma”, później wydrukuj, powieś na lodówce i patrz jak przepisują link na karteczki xD. Poza tym bez stresu, biomasa nie przeczyta drugiego paragrafu bo tl;dr i po wstępie skoczą do wytłuszczonego nagłówka pod spodem (musiałem dodać jakaś liczbę i punkty, żeby bajcik był dobry). Wiem, że odjebałem Ci tutaj taki piękny prezent, że aż możesz go sobie śmiało wjebać pod choinkę, ale nie musisz dziękować.

3 NAJCZĘSTSZE BŁĘDY SCRUMA

Jak powszechnie wiadomo, ulubione hobby większości ludzi to popełnianie błędów, ale cała sztuczka polega na tym, żeby znać tę cienką granicę po przekroczeniu której nie ma już powrotu. Tak jak wtedy kiedy jesteś na imieninach u babci, pękła już trzecia flaszka i wujek nachyla się nad talerzem z flaczkami, w prawej ręce trzymając łyżkę a lewą soląc zawartość talerza, patrzy Ci głęboko w oczy i bez ani jednego mrugnięcia pyta „no a Ty młody, to na kogo głosowałeś?”. I to jest punkt zwrotny kiedy to jeszcze możesz wszystko zatrzymać, bo 12 minut później gdy telewizor wypadający przez okno wpierdoli się w maskę radiowozu wezwanego do domowej awantury, a Ty ciulasz się po podłodze z wujkiem pomiędzy sałatką warzywną i marynowanymi grzybami, będzie już za późno. Później w Uwadze pokażą jak sąsiadka z zamazaną twarzą w wieku emerytalnym przez uchylone drzwi mówi „to taka dobra rodzina, zawsze dzień dobry mówił, no kto by się czegoś takiego spodziewał”, a mogłeś zwyczajnie zamiast kontynuować temat powiedzieć „To co wujek, napijemy się może? Tak, pod te flaczki”. Ale jak już wspomniałem, ludzie kochają popełnianie błędów i tak oto ma być Scrum, później jest ScrumBut, potem dostaje dodatkowe „t” i mamy ScrumButt, czyli we wzorcowym tłumaczeniu pozwalającym oddać ładunek emocjonalny – Sram. I tak jest z trzema punktami poniżej, których jeżeli nie wyeliminujesz jak najszybciej przyczepią się do Twojego Scruma tak jak miasto które zrodziło Norbiego i jest ostoją fanów Comy (czyt. Olsztyn) do Polski i choć wszyscy wiedzą jakie to gunwo to mimo szczerych chęci już się ich nie pozbędziesz (jak Polska Olsztyna).

1. Jedno daily w tygodniu wystarczy

No klasyka, zawsze znajdzie się ktoś kogo rodzice są rodzeństwem i ma pomysły typu „róbmy codzinne statusy raz w tygodniu”. Gdyby miałyby być raz w tygodniu to by się nazywały weekly a nie daily głąbie.

Sram przykłady praktyczne:

„Jedno spotkanie średnio 12 minut * 5 dni = 60 minut, ile ja mógłbym przez tę godzinę zrobić… Łoo matko!!! Taka strata czasu!!!” I do razu wiadomo, że gość jest nieudacznikiem, który nie tylko nie potrafi postawić i uargumentować konstruktywnej tezy to jeszcze chciał się tylko pochwalić, że opanował już mnożenie przez pięć aż do sześćdziesięciu. Typ myśli, że jest Stevenem Hawkingiem i jego godzina tygodniowo zbawi projekt a tak naprawdę są na tym samym poziomie z niezbyt rozgarniętym gówniakiem znajomych, który przykleił sobie superglu czy inną kropelką buty do łba, żeby chodzić po suficie. Najłatwiejsze rozwiązanie, żeby zamknąć takiemu mordę to po usłyszeniu takiego hasła szybkie wyskoczenie ze zadaniem typu „Tak? To powiedz mi ile to jest 8 dodać 7!”, a kiedy zabraknie mu palców u rąk i zacznie ściągać skarpetki, dodanie „a swoją drogą geniuszu to ile Ty dziennie siedzisz na kwejku, bo widziałem, że nie mało”. Możesz strzelać śmiało w kwejka, ewentualnie demotywatory lub odkrywamyzakryte to Twój blef wypadnie solidnie a mastermind będzie miał kloca w gaciach ze strachu, że się wydało.

„Mam tyle roboty w innych projektach, że mi na ten nie starcza.” – Projekt Manager lub jakiś figurant dedykowany do bycia Scram Masterem. Sprawa prosta, jeżeli PieM/eSeM nie ma kilku minut dziennie na status to mamy do czynienia z jednym z poniższych:


A. Nie jest przydatny w projekcie

B. Przeszkadza i nie jest przydatny w projekcie

C. Przeszkadza i nie jest przydatny we wszystkich projektach w których uczestniczy

Innymi słowy jest tak równie niezbędny dla projektu jak nowy sezon „Pierwszej Miłości” komukolwiek. Jeżeli dotyczy to Ciebie, to spójrz prawdzie w oczy, miej chociaż szczyptę instynktu samozachowawczego i postaraj się nie wkurwiać ludzi od których zależy Twoja rola – czyli zasadniczo każdego. Jak jesteś PieMem to oddaj Scrum Masterowane komuś w zespole, ogranicz swoje wypowiedzi do „czy mogę w czymś pomóc?” i miej nadzieję, że odpowiedź będzie przecząca. Dzięki temu spełnisz swoją rolę i nie spierdolisz projektu. Jeżeli natomiast jesteś Scrum Masterem i to jedyne co robisz to niestety nie jest już tak łatwo, będzie to od Ciebie wymagało niebywałej pracy nad sobą zaczynając od teraz i ścisłego przestrzegania następującej instrukcji: przychodź na daily, nie odzywaj się a jak ktoś się zapyta o Twój status to mów, że zajmujesz się menadżmentem. Takie podejście zapewni stabilną pracę i pomimo iż swoim stanowiskiem nie zaimponujesz nawet kanarowi z Łódzkich Bałutów, to możesz być dumny z tego, że postępujesz według zasady „Primum Non Nocere”.

2. WINCYJ SPOTAŃ

W życiu najważniejszy jest balans, i tak na przykład nie ma nic złego w tym, że z ciekawość sprawdzisz jak brzmi polski trap, ale jeżeli włączysz go drugi raz to obudzisz się w jakieś melinie masturbując się do zdjęcia Klaudiusza z pierwszej edycji Big Brother. Balans – tylko tak przeżyjesz.

Jest wiele rodzajów kobiet, a dokładnie to dzielą się na ładne i brzydkie. Podobnie jest z PieMami/eSeMami: są Ci co nie mają czasu na daily, ale są też i Ci, którzy pozorują robotę przez robienie spotkań o brejstomach, na temat spotkania dotyczącego meetingu, będącego kontynuacją podsumowania rozmowy poruszającej temat zbyt dużej ilość spotkań. To ten sam typ ludzi, którzy za gówniaka chodzili do przedszkola i cały dzień truli dupę opiekunce zdając relacje z całego swojego jakby nie patrzeć przewidywalnego i mało interesującego życia – głównie dlatego, że inne dzieci nie chciały się z nimi bawić. Z niektórymi mimo upływu lat dalej nikt nie chce gadać i teraz sobie próbują to rekompensować organizowaniem nic nie wnoszących meetingów. Ale najważniejszy jest balans, więc następnym razem kiedy szala zacznie się niebezpiecznie przechylać w stronę organizowania darmowej terapii dla PieMa/eSeMach w godzinach pracy będzie konieczne wprowadzenie balansu. W tym celu należy podejść do dzbana na odległość niekomfortową (przez odległość niekomfortową trzeba rozumieć dystans nie dłuższy niż penis), spojrzeć głęboko w oczy i zapytać „chciałbyś obudzić się pewnego dnia w jakiejś melinie masturbując się do zdjęcia Klaudiusza z pierwszej edycji Big Brothera?”. Teraz stanęliśmy na rozdrożu a dalszą drogę zdefiniuje usłyszana odpowiedź. Jeżeli usłyszysz „nie”, odpowiadasz „a ja nie chcę przychodzić na Twoje spotkanie”. Jeżeli usłyszysz „tak”, mówisz „to zamiast marnować czas na spotkaniach zacznij spełniać marzenia”, tylko zanim to powiesz, zwiększ odległość do bezpiecznej.

3. Klasowy klaun / mądrala + sceptyk

Dobrze jest mieć śmieszka w teamie, który w razie napiętej sytuacji potrafi jednym zdaniem rozśmieszyć wszystkich i rozładować sytuacje. Nie dobrze jest mieć klasowego klauna, który zjadł zęby na polskich kabaretach i skrycie w serduszku marzy, że pewnego pięknego dnia będzie równie zabawny co Koń polski, a bekę życia doświadczył jak w Opolu na scenę wyszedł chłop przebrany za babę. Typ przyjął metodę prób i błędów, więc odpierdala żenadę kiedy tylko może rozpierdalając przy okazji każde wartościowe spotkanie. Biedak nie zdaje sobie sprawy z tego, że już od dawna jest równie zabawny i równie śmieszny co polskie kabarety.

szczyt humorku

Dobrze też jest mieć osobę na której wiedzy można polegać jak na niczym innym, która zawsze pomoże rozwiać napotkane wątpliwości. Nie dobrze jest mieć mądralę, którego wszyscy szczerze nienawidzą. A wszystko to przez jego potrzebę atencji i sposób w jaki próbuje ją zaspokoić, czyli przymusowym udowodnieniu wszystkim, że jest od nich lepszy, by mogli patrzeć na jego blask. Najlepsze, że typ naprawdę wierzy w swoją wyjątkowość xD I bądźmy ze sobą szczerzy, gdybyś wylądował na bezludnej wyspie z nim oraz Hitlerem i miał pistolet z dwoma nabojami, to bez wahania strzeliłbyś do mądrali, dwa razy.

Dobrze jeżeli wśród was jest ktoś kto podda rozwiązanie w wątpliwość, po to żeby je przedyskutować, rozważyć z innej perspektywy, porównać z alternatywami a wszystko to aby mieć pewność, że wybraliście najlepiej. Nie dobrze jest mieć sceptyka, który jak był czas na dyskusje o metodologii to zabrał głos tyle razy ile nakręcono dobrych komedii romantycznych z Karolakiem, a teraz każdą zmianę jaką przyniósł ze sobą scrum komentuje w klimacie „A po to? A na co to komu?”. Typ spod znaku „moja racja jest najmojsza”, który każdego ranka jak mama podaje mu parówki na śniadanie, rzuca mimowolne „co jest lepsze windows czy linux?” a biedna kobiecina chociaż ma na to wyjebane to wie, że on nie odpuści, aż ta nie odpowie a on nie rozpęta z tego wojny. Ostatecznie zawsze kończy się tak samo, czyli głąb wybiega z domu z płaczem po tym jak padł argument ostateczny czyli „masz 45 lat i mieszkasz u mnie w piwnicy, wyprowadź się w końcu to może zacznę się liczyć z Twoim zdaniem!”.

Co łączy ze sobą te trzy przypadki? Otóż jest rozwiązanie, proste a skuteczne i genialne w swojej prostocie. Wystarczy grzecznie lecz stanowczo poprosić ich o zmianę zachowania słowami „wyjmij głowę z dupy i przestań być życiową pizdą!”. Tresurę należy powtarzać za każdym razem gdy obiekt źle się zachowa, a z czasem pomoże. Jeżeli jednak mimo upływu czasu nie było efektów, możesz powiedzieć, że widziałeś jakie chore gówno oglądają i że wszystkim rozpowiesz. Bez obaw, oni zawsze oglądają chore gówno.

Teraz gdy wiesz jak naprawić najczęstsze błędy, które zmieniają Scrum w Sram, napotkasz w codziennej pracy tony następnych niewymienionych tutaj przykładów i będziesz sobie musiał z nimi poradzić samodzielnie, ale pamiętaj o jednym – choćby nie wiem jak bardzo byś tego potrzebował to wpychanie gówna do gardła drugiej osobie nigdy nie jest dobrym pomysłem, a przynajmniej nie na pierwszej randce.

5 myśli na temat “Scrum czy Sram?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s